Rozdziały

sobota, 13 lipca 2013

15. "Nie możesz tak po prostu zabijać ludzi, Justin."

Reagan Mercer's POV:
- Reagan! - usłyszałam czyjś krzyk po drugiej stronie drzwi.
Jęcząc, umieściłam poduszkę na głowie, a następnie przewróciłam się na drugą stronę łóżka.
- Reagan, mówię poważnie! Natychmiast wstań! To ważne! - człowiek krzyknął ponownie.
Poddając się, westchnęłam i wstałam z łóżka. Kiedy dotarłam do drzwi, lekko je otworzyłam i zobaczyłam płaczącą Lainey. Moje oczy rozszerzyły się, gdy przyciągnęłam ją do swojej piersi.
- Co się stało? - wyszeptałam.
- Drake - szepnęła, a jej głos pękł.
Dokładnie w tym momencie, poczułam, jak moje serce zatrzymało się.
- Co Drake? - wykrztusiłam.
- Jest w śpiączce - szlochała Lainey.
- S-skąd w-wiesz? - szepnęłam, a łza spłynęła po moim policzku.
- Daniel mi powiedział - wyszeptała.
- Słyszałaś coś od pani MacPhee? - podciągnęłam nosem, wycierając oczy.
- Nie, lecz chyba powinnyśmy iść z nią porozmawiać - westchnęła Lainey.
- Pozwól mi się ubrać, zaraz zejdę na dół - mruknęłam.
- Poczekam tutaj - wymamrotała, krzyżując ręce na piersi.
Skinęłam głową i podeszłam do swojej walizki. Wyciągając strój, złapałam za prostownicę, a także suszarkę i ruszyłam do łazienki. Być może prysznic mnie uspokoi. Rozbierając się, szybko odepchnęłam swoje ubrania na bok i weszłam pod prysznic.
Odkręcając wodę, czekałam aż nagrzeje się do odpowiedniej temperatury. Kiedy nareszcie to nastało, szybko umyłam swoje włosy i ciało. Kochałam sposób, w jaki ciepła woda uderzała w moją zimną skórę. Po okołu pięciu minutach, nareszcie zakręciłam wodę.
Wychodząc spod prysznica, owinęłam ręcznik wokół mojego drżącego ciała, starając się szybko je wytrzeć. Kiedy skończyłam wycierać się, zawinęłam ręcznik na swoich włosach i zaczęłam się ubierać. Ściągając ręcznik ze swoich włosów, odrzuciłam go w bok i spojrzałam na swoje odbicie.
Miałam na sobie koszulkę z podróży na Florydę, która odbyła się dwa miesiące temu, dokładnie podczas ferii. A moje szorty i reszta ciuchów była po prostu z innych zakupów. Nagle ktoś otworzył drzwi.
- Skończyłaś? - zapytała cicho Lainey.
- Tak, jeszcze tylko muszę ułożyć włosy - lekko się uśmiechnęłam.
Skinęła głową i usiadła na toalecie. Podłączyłam swoją suszarkę, a następnie zaczęłam szybko suszyć swoje włosy. Kiedy skończyłam, włączyłam swoją prostownice i wyprostowałam włosy.
- Gotowa - powiedziałam cicho.
Lainey skinęła głową i powoli wstała. Podeszłam do szafki nocnej, która znajdowała się obok mojego łóżka. Chwytając swoją kartę, zawiesiłam ją na szyi i z powrotem podeszłam do Lainey.
- Zabrałaś wszystko? - zapytała.
- Tak, chodźmy znaleźć panią MacPhee - westchnęłam.
Wyszłyśmy z pokoju, szczelnie zamykając za sobą drzwi. Idąc korytarzem do windy, byłam szczęśliwa, ponieważ wszyscy moi znajomi wciąż spali. Nie byłam w nastroju, aby słuchać ich bzdur.
Kiedy dotarłyśmy do windy, nacisnęłam przycisk "w dół" i cierpliwie czekałam, aż drzwi windy otworzą się. Gdy to nastało, nacisnęłam przycisk "lobby". Jazda w dół była śmiertelnie cicha i niekomfortowa. Wreszcie winda stanęła i zasygnalizowała, że znajdujemy się już na odpowiednim piętrze. Pani MacPhee była wewnątrz kawiarni.
- Dziewczyny! - krzyknęła i podbiegła do nas, kiedy usłyszała dźwięk windy.
- Co się stało? - powiedziała szybko Lainey.
- Jeszcze nie wiemy - westchnęła Pani MacPhee.
- Czy wciąż mamy tutaj zostać? - zapytałam cicho.
- Nie jestem pewna. Aktualnie, nie jest to bezpieczne miejsce, ale Drake nie może wrócić do Nowego Jorku - powiedziała Pani MacPhee.
- Czy musimy wciąż, wiesz, pracować? - zapytała Lainey.
- Cóż, to powód, dla którego tutaj jesteście. Ale po tym, co się stało, możecie wziąć dzień wolny. Wystarczy poinformować o tym resztę, a także Daniela - powiedziała, przeczesując włosy.
- Więc, mamy dzisiaj wolne? - uśmiechnęłam się.
- Dopóki nie pozbieracie wszystkich myśli razem, tak- wymamrotała Pani MacPhee.
Wraz z Lainey szybko skinęłyśmy głowa i skierowałyśmy się do odpowiedniego miejsca. Biorąc głęboki oddech, udałam się do drzwi więziennej izolatki. Skanując swoją kartę, otworzyłam ogromne metalowe drzwi i weszłam do środka.
- Hej, Reagan! - uśmiechnął się Anthony.
- Hej, Anthony, dawno nie rozmawialiśmy - uśmiechnęłam się uprzejmie.
- Tak, racja. Dobrze, tak czy inaczej, miłego dnia - uśmiechnął się ponownie.
- Nawzajem - uśmiechnęłam się i ruszyłam korytarzem.
Kiedy dostałam się do pokoju Brandona, zeskanowałam swoją kartę i weszłam do środka. Tori siedziała na kolanach Brandona, ale kiedy usłyszała otwierające się drzwi, natychmiast z nich zeskoczyła.
- Dlaczego tak odskoczyłaś? - roześmiałam się.
- Zamknij drzwi - wyszeptała Tori.
Zamykając drzwi, skrzyżowałam swoje ręce na klatce piersiowej, podnosząc wyczekująco brew.
- Ty, Marisa i Lainey jesteście jedynymi osobami, które wiedzą o mnie i Brandonie. Jeśli ktoś dowie się, że jesteśmy razem, zwolnią mnie - szepnęła.
- Nie musimy mówić szeptem, Tori. Drzwi są zamknięte. Ale rozumiem. Pewnie zwolnią cię za pocałunki i inne okazywanie uczuć - powiedziałam.
- Dzięki za informacje - powiedział sarkastycznie Brandon.
- Hej, jeśli chcesz, aby zwolnili Tori i nie zobaczyć jej już nigdy więcej to nie przestawaj robić tego, co robisz - powiedziałam, wyrzucając ręce w powietrze.
- Będę mógł ją zobaczyć, kiedy opuszczę to miejsc  - Brandon niemal wrzał ze złości.
- Nie zamierzam kłócić się z tobą, Brandon. Przyszłam, aby powiedzieć, że mam wolny dzień, więc baw się dobrze - powiedziałam i zeskanowałam swoją kartę ponownie.
- Reagan, poczekaj - westchnął Brandon.
- Tak? - zapytałam, będąc coraz bardziej zirytowana.
- Powinnaś zobaczyć się z Justinem. Jest w kiepskim stanie - westchnął.
- I dlaczego miałabym się tym przejmować? Zamordował człowieka, nawet nie zastanawiając się nad tym! - niemal krzyknęłam.
- Proszę - błagał Brandon.- Jeśli nie chcesz zrobić tego dla niego lub dla siebie, to zrób to dla mnie. Proszę.
- Dobrze - westchnęłam.
- Dziękuję - szepnął.
- Tak czy inaczej, powiedz Marisie, że mam dzień wolny.
Zanim zdążył odpowiedzieć, zeskanowałam swoją kartę i otworzyłam drzwi, wychodząc z pomieszczenia. Ciężko oddychając, udałam się korytarzem do pokoju Justina. Po raz kolejny, zeskanowałam swoją kartę i weszłam do środka. Leżał na łóżku i wpatrywał się w sufit, mówiąc do siebie. Nic niezwykłego.
- Hej - wymamrotałam i powoli zbliżyłam się do jego łóżka.
- Cześć - odparł cicho.
Kiedy nareszcie znalazłam się przy jego łóżku, usiadłam na jego krawędzi i przeniosłam wzrok na Justina. Odwrócił głowę i spojrzał mi prosto w oczy. Delikatnie, położyłam dłoń na jego nodze, przez co drgnął.
- Czy wciąż jesteś na mnie zła? - szepnął zachrypniętym głosem.
- Nie wiem, Justin - westchnęłam.
- Proszę, nie bądź - mruknął, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Nie możesz tak po prostu zabijać ludzi, Justin. Nie jest to w porządku. Nic ci nie zrobili - wyszeptałam, a łzy przepełniły moje oczy.
- Nie jest to moja wina, Reagan - powiedział spokojnie, a jego głos zaczął pękać.
- Jeśli nie twoja to czyja, Justin? Proszę, oświeć mnie - splunęłam sarkastycznie.
- Kiedy głosy mówią mi, że mam coś zrobić, nie mogę ich zlekceważyć - szepnął Justin, a pierwsza łza wypłynęła z jego oka.
- Jeśli naprawdę byś chciał, mógłbyś je powstrzymać - wyszeptałam, a mój głos całkowicie zamilkł.
- Nie rozumiesz, prawda? - mruknął.
- Skoro nie możesz ich kontrolować to dlaczego wciąż mnie nie zabiłeś? Głosy cały czas mówią ci, abyś mnie zabił, więc dlaczego tego nie zrobiłeś? - płakałam, a łzy szybko wypływały z moich oczu.
Kiedy Justin zobaczył, że płaczę, przysunął się do mnie i delikatnie otarł moje łzy. Kładąc mnie na swoich kolanach, zaczął delikatnie kołysać mną w tył i przód, kiedy wylewałam łzy na jego klatce piersiowej. Nie podoba mi się to, że jestem teraz z Justinem, lecz nie mogę się powstrzymać, bo trochę mu współczuję.
- Powodem, dla którego wciąż cię nie zabiłem jest to, że nie potrafię - szepnął, a reszta łez wypłynęła z jego oczu.
- Oh, tak? Dlaczego nie możesz? - powiedziałam trochę bardziej oschle.
- Ponieważ, Reagan. Jesteś inna. Coś głęboko wewnątrz mnie mówi, że gdybym cię zabił lub chociaż zranił, nie wybaczyłbym tego sobie - wykrztusił.
- Znasz mnie niecały tydzień, Justin - westchnęłam.
- I to jest część, której nie rozumiem, Reagan. Nawet cię nie znam, ale czuję, że nie mogę żyć bez ciebie. Jesteś jedyną osobą w całym moim życiu, która przejmuje się mną. Zapominasz o moim psychicznym zachowaniu i traktujesz mnie, jak normalnego człowieka - szepnął, a łzy zaczęły swobodnie wypływać z jego oczu.
Oniemiałam. Po raz pierwszy, całkowicie oniemiała w obecności Justina. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, że Justin także odczuwał wszystkie emocje. Przedstawił mi kawałek swojej historii, ale nic nie równa się z tym, co powiedział teraz.
- Przepraszam - wyszeptałam i spojrzałam na niego.
- Za co? - szepnął Justin.
- Być może jesteś psychiczny, Justin, ale także jesteś człowiekiem - westchnęłam i przejechałam palcami wzdłuż jego szczęki.
- Przykro mi, że zawsze znajdą się osoby, które ci krzywdzą, nawet jeśli nie robią tego fizycznie - spokojnie powiedział.
- Dlaczego jesteś dla mnie taki łagodny? - szepnęłam.
- Nie mogę cię skrzywdzić, Reagan. Już ci to mówiłem - mruknął.
- Po prostu nie rozumiem, Justin. Zabiłeś całą swoją rodzinę i wciąż zabijasz ludzi, lecz mnie nawet nie dotykniesz, to bez sensu - westchnąłem.
- Być może zabiłem swoją rodzinę, ponieważ mieli na mnie wyjebane - wymamrotał Justin.
- A co z twoim bratem? - zapytałam cicho.
- Nie lubili go - mruknął, a łzy coraz bardziej zaczęły przepełniać jego oczy.
Przez chwilę, siedzieliśmy w zupełnym milczeniu. Wciąż byłam na kolanach Justina, a on płakał w moje włosy. Przyciągnęłam go bliżej. Podciągnął nosem i otarł łzy.
- Dlaczego nie zabiłeś swojej siostry? - wyszeptałam.
- Była jak ty, Reagan. Głosy nienawidziły jej najbardziej, ale zwyczajnie nie mogłem jej skrzywdzić. Nie skrzywdziłem jej. Kocham ją bardziej niż kogokolwiek, a teraz odeszła - wykrztusił, a łzy ponownie zaczęły spływać po jego twarzy.
Delikatnie, otarłam jego łzy i owinęłam ramiona wokół jego szyi. Ukrył twarz w moim ramieniu i cicho płakał. Siedzieliśmy w ten sposób przez około pięć minut, aż Justin wreszcie odsunął się ode mnie. Otarłam jego łzy kciukiem, powodując u niego lekki uśmiech.
- Nie opuszczę cię - wyszeptałam.
- Obiecujesz? - podciągnął nosem.
- Tak - odpowiedziałam po kilku sekundach.
Justin uśmiechnął się, a następnie pochylił. Umieściłam namiętny pocałunek na jego ustach, kiedy owinął ręce wokół mojej talii. Uśmiechając się, przeczesałam palcami jego włosy, przez co jęknął. Po około trzydziestu sekundach, oderwaliśmy się od siebie.
- Cieszę się, że tutaj jesteś - wyszeptał i przycisnął swoje czoło do mojego.
- Pomogę ci, Justin. Wierzę, że będzie lepiej, ale zajmie to dużo czasu, lecz jestem zdeterminowana, aby z tobą zostać, dobrze? - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dziękuję, Reagan - wyszeptał i zamknął oczy.
Pochylając się do przodu, delikatnie musnęłam jego usta. Odwzajemnił mój pocałunek po czym oboje odsunęliśmy się, uśmiechając się do siebie.
- Cóż, mam dzisiaj wolny dzień i pewnie Lainey na mnie czeka - westchnęłam.
- Nie odchodź - poprosił Justin.
- Przyjdę do ciebie, kiedy wrócę, dobrze? - uśmiechnęłam się.
- Dobrze - westchnął.
- Nie bądź smutny. Wrócę, zanim się zorientujesz. Spróbuj się zdrzemnąć, w porządku? - powiedziałam cicho.
Justin skinął głową i ponownie położył się na łóżku. Pochyliłam się i delikatnie pocałowałam jego usta, a następnie odsunęłam się i podeszłam do drzwi. Zeskanowałam swoją kartę i wyszłam z pomieszczenia. Kiedy dotarłam do ogromnych metalowych drzwi, zeskanowałam swoją kartę jeszcze raz i pobiegłam po schodach. Gdy znalazłam się w holu, ujrzałam Lainey i Daniela czekających na mnie.
- Dlaczego trwało to tak długo? - jęknęła Lainey.
- Przepraszam, musiałam coś zrobić - zarumieniłam się.
- Dobrze, to nie ma znaczenia, chodźmy! - przerwał Daniel.
Nadszedł czas, aby zwiedzić Kalifornie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział jest przesłodki, prawda?

Więc, przepraszam za to, że rozdział miał być już przedwczoraj, a dodaję go dopiero dzisiaj.
 Cóż, tak wyszło. Wybaczcie. 
W zamian mam zamiar dodać jutro jeszcze jeden, choć nie wiem co z tego wyjdzie, kocham was. 
Do następnego rozdziału!
Followneliście już  Reagan i Justina na twitterze? 

59 komentarzy:

  1. ochh cudowny *.* Reagan i Justin są razem uroczy :)), ale szkoda mi Drake'a ;/. czekam na NN / laura.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację rozdział jest przesłodki! Uwielbiam go. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. CUDOWNE TŁUMACZENIE.. <3 NIE MA ŻADNYCH BŁĘDÓW JĘZYKOWYCH PRZEZ CO ZARĄBIŚCIE PRZYJEMNIE SIĘ TO CZYTA I WGL. DZIĘKUJĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsza !!! oni sątacy sloooooooodcy <3 kocham to opowiadanie <33 jest świeeetne .

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne! to opowiadanie jest inne niz wszystkie, uwielbiam je! tlumaczysz bezbłednie, aż chce sie to czytać!!! kocham i czekam na nn. < 3
    @olgaswagpl

    OdpowiedzUsuń
  6. Awww<3 Justin jest agsfdghdsfdsgshurtgry

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwwww < 33
    Cudowny rozdział !!!
    Dziękuję że tłumaczysz !! Kocham cię misiu <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja bardzo kocham tego bloga i Twoje tłumaczenie <3 Naprawdę świetnie tłumaczysz xx ; )
    Jesli się uda dodaj jutro następny rozdział : 3 kc ; *

    OdpowiedzUsuń
  9. aww jaki kochany rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww *_*
    Oni są tacy słodcy <3

    OdpowiedzUsuń
  11. ohhhh ♥ jakie to słodkie ♥ Justin i Reagan są słodcy ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś nominowana do Liebster Blog za dobrze wykonaną pracę. Więcej szczegółów u mnie http://tlumaczenie-youre-my-only-shawty.blogspot.com/ :)
    @LazilySmiling ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to. Przeczytałam już wcześniejsze rozdziały i stwierdzam że jest to jeden z najlepszych jakie czytałam. Chciałabym pogratulować autorce a także Tobie za tak wspaniałe tłumaczenie. Idzie Ci wspaniałe i dziękuję że poświęcasz swój czas. <3 pozdrawiam @justiin_biebr i zapraszam na moje JBFF gdzie Justin jest duchem. :) http://impossible-become-possible-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezuuuu kocham to *-* @mother_fuckeee

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju, kocham to opowiadanie. Szkoda, że rozdział taki krótki;( Czekam na następny, ale nie śpiesz się, mamy w końcu wakacje;) Kocham Cię xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. Aww słodko i do jutra!!:):)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jest niesamowity. dziękuję że tłumaczysz. kocham cię.:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejkuu... ten rozdział jest taki awwww. *_*

    OdpowiedzUsuń
  19. No slodko.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. O Boże, te opowiadanie jest fantastyczne, nigdy nie spotkałam się z taką historią.
    czekam na kolejny:)
    informuj mnie proszę,
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsza!! Yay! Rozdział jest taki gsvdvdvtx

    OdpowiedzUsuń
  22. Ochh Justin jest taki słodki kochaaam go i oczywiście Ciebie za to że tłumaczysz to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  23. awwww *_* slodkie no to do jutra ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. to jes najlepsze fanfiction jakie czytalam i kocham to jak tlumaczysz i mam nadzieje ze jutro bedzie nastepny bo sie juz doczekac nie moge. KC <333333

    OdpowiedzUsuń
  25. omgf kocham to ! < 33333

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne, dobrze że ktoś tłumaczy to opowiadanie, jest zupełnie inne niż wszystkie, to komplement. <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Aww rozdział słodki . Czekam na nastepny . :)

    OdpowiedzUsuń
  29. wbrew wszystkiemu Justin jest przeuroczy <3 @beadlesbabyyy

    OdpowiedzUsuń
  30. Jaki słodki . *___________* nie mogę się doczekać kolejnego. <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Awwww *_*
    Rozdział jak zawsze super.
    Czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  32. wspaniały rozdział :)
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  33. Nieważne że jest później,ważne że jest.I jest przesłodki.Dzięki za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  34. Uuu nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  35. jest wspaniały dodaj następny

    OdpowiedzUsuń
  36. Awwwwww <3 Justin jest taki słodki dla Reagan

    OdpowiedzUsuń
  37. jfbsusfmskcdfd<3333 dopiero dzisiaj znalazlam to opowiadanie i przeczytalam wszystkie rozdzialy. jest cudowny:)

    OdpowiedzUsuń
  38. super rozdział. czekam na nastepny ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. O kurwa, je pierdole ale to jest zajebiste ! (przepraszam za wyrażenia ale inaczej tego nie potrafię ująć :P ) Ta historia jest na maksa wciągająca i totalnie popieprzona ! .. jak Justin tutaj ;P
    Rozdział .. awww *.*
    Mam pytanko, rozdziałów w oryginale ?

    ~ Black

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny ;) Opowiadanie różni się od pozostałych <3
    Justin robi się coraz słodszy, czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  41. Reastin <3 xD

    OdpowiedzUsuń
  42. już nie mogę się doczeka następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Już nie mogę się doczekac następnego rozdziału ;D

    OdpowiedzUsuń
  44. ona musi mu pomóc ! :D

    OdpowiedzUsuń
  45. uwielbiam te opowiadanie, i po przeczytaniu każdego rozdziału coraz bardziej mnie zaskakuje <3 naprawdę bardzo dobre tłumaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Rozdział jest super. Mam prośbe, będziesz mnie informować o następnych rozdziałach na tt?
    To mój nick: TW__Justyna :)
    Byłabym wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  47. Kiedy nastepny . ? Nie moge sie doczekać . To jest suuuuuuuuuuuuuper . :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jeju.. kiedy następne? Kocham to ff jest na prawde świetne i inne od wszystkich : ) /@love_kimberlyko

    OdpowiedzUsuń
  49. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO "THE VERSATILE BLOGGER" U MNIE NA BLOGU <3 toobigtobeloved.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  50. To jest genialne... Czytam bloga od dzisiaj tak mnie to wciągnęło że przeczytałam wszystkie rozdziały w 1,5 h... Jesteś geniuszem proszę informuj mnie na tt / @OMGLoveDean

    OdpowiedzUsuń
  51. Boski rozdział. Kiedy next???

    OdpowiedzUsuń